<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>People of Progress &#187; sprzedaż treningsprzedażowy przedstawicielhandlowy szkolenia &#124; Witamy Państwa na stronie firmy szkoleniowo-doradczej.</title>
	<atom:link href="https://peopleofprogress.pl/?feed=rss2&#038;tag=sprzedaz-treningsprzedazowy-przedstawicielhandlowy-szkolenia" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://peopleofprogress.pl</link>
	<description>Witamy Państwa na stronie firmy szkoleniowo-doradczej.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 10 Feb 2026 23:16:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.41</generator>
	<item>
		<title>„Dzień z&#160;życia PH-owca”</title>
		<link>https://peopleofprogress.pl/?p=2178</link>
		<comments>https://peopleofprogress.pl/?p=2178#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Oct 2014 05:53:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[People of Progress]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[BLOG]]></category>
		<category><![CDATA[sprzedaż treningsprzedażowy przedstawicielhandlowy szkolenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.peopleofprogress.pl/?p=2178</guid>
		<description><![CDATA[„Dzień z&#160;życia PH-owca” to&#160;cykl artykułów, których&#160;celem jest promowanie właściwych zachowań w&#160;pracy handlowca. Odcinek 1 &#8211; „Nie, bo nie” Radek Wojnarowski obawiał się&#160;dzisiejszych wizyt u&#160;klientów. Jak zawsze rano ogolił się, zjadł śniadanie, odprawił dzieci do&#160;szkoły. Gdy&#160;wsiadał do&#160;auta, przypomniał sobie, że&#160;nie wziął kalendarza spotkań. Zawsze, gdy&#160;musiał wracać się&#160;po coś, czego zapomniał, traktował to&#160;jako zły znak. Szef na&#160;porannej.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>„Dzień z&nbsp;życia PH-owca”</strong> to&nbsp;cykl artykułów, których&nbsp;celem jest promowanie właściwych zachowań w&nbsp;pracy handlowca.</p>
<p><strong>Odcinek 1 &#8211; „Nie, bo nie”</strong></p>
<p><strong>Radek Wojnarowski</strong> obawiał się&nbsp;dzisiejszych wizyt u&nbsp;klientów. Jak zawsze rano ogolił się, zjadł śniadanie, odprawił dzieci do&nbsp;szkoły. Gdy&nbsp;wsiadał do&nbsp;auta, przypomniał sobie, że&nbsp;nie wziął kalendarza spotkań. Zawsze, gdy&nbsp;musiał wracać się&nbsp;po coś, czego zapomniał, traktował to&nbsp;jako zły znak.</p>
<p>Szef na&nbsp;porannej odprawie wstawił mu kilku dodatkowych klientów, którzy&nbsp;kiedyś robili u&nbsp;niego niezłe zakupy, ale&nbsp;w&nbsp;pewnym momencie zaczęli się&nbsp;wycofywać, zmniejszając obroty.</p>
<p>Pierwszy klient, gdy&nbsp;zobaczył Radka w&nbsp;drzwiach, wysłał mu chmurne spojrzenie i&nbsp;oświadczył, że&nbsp;owszem „cieszy” się” z&nbsp;jego wizyty, ale&nbsp;raczej nie jest zainteresowany. Radek wiedział, że&nbsp;coś trzeba w&nbsp;tej sytuacji zrobić. Ale&nbsp;co? Na&nbsp;pierwszy ogień poszedł klasyczny zestaw argumentów;  że&nbsp;promocje, że&nbsp;nowy cennik, że&nbsp;„gruszki na&nbsp;wierzbie”. Widocznie w&nbsp;tym przypadku nie zadziałało, bo znów jak mantra powróciło „jednak nie”. Ostatnim rzutem na&nbsp;taśmę wyjął parę breloczków firmowych, paczkę długopisów. Klient, gdy&nbsp;je zobaczył, zareagował „A kombinezon masz?”. Nie miał. </p>
<p><strong>Andrzej Kantowski</strong> ma trudnych klientów, bo po&nbsp;pierwsze podjeżdża go konkurencja „cenowa”, a&nbsp;po drugie zdarzają się&nbsp;nawet jego koledzy z&nbsp;sąsiedniego regionu, którzy&nbsp;zapuszczają się&nbsp;w&nbsp;te „urodzajne” w&nbsp;klientów ziemie.</p>
<p>Szef na&nbsp;porannej odprawie powiedział mu, że&nbsp;nie ma sensu już jeździć do&nbsp;Kompleksu, bo tam to&nbsp;już szkoda czasu i&nbsp;benzyny, bo gość jest na&nbsp;nie.</p>
<p>To jeszcze bardziej zaciekawiło Andrzeja Kantowskiego. Kompleks, owszem, był jakieś pół godziny od&nbsp;trasówki. Klient kręcił się&nbsp;z&nbsp;telefonem przy uchu w&nbsp;nienajlepszym nastroju. Krzyczał coś do&nbsp;słuchawki, że&nbsp;„jak są tacy mądrzy, to&nbsp;niech se sami to&nbsp;naprawią”. Nie przerywając rozmowy, spojrzał na&nbsp;Andrzeja Kantowskiego i&nbsp;dał mu do&nbsp;zrozumienia, żeby&nbsp;ten spadał. Andrzej Kantowski odczekał chwilę, gdy&nbsp;ten skończy. Klient ponowił, tym razem wycedził „nie-je-stem-za-in-te-re-so-wa-ny”.</p>
<p>Na pierwszy ogień poszedł klasyczny zestaw narzędzi na&nbsp;ostre zagrywki klienta, <em>Nie chcę absolutnie Pana naciskać i&nbsp;wpływać na&nbsp;zmianę decyzji. Czy&nbsp;mógłby Pan powiedzieć, jakie są powody Pańskiej niechęci? Nie, bo nie</em> – usłyszał. Tak więc ponowił próbę z&nbsp;trochę inną intencją. <em>Nie zależy mi, aby czuł się&nbsp;Pan naciskany. Jest dla&nbsp;mnie ważne zdobywać wiedzę o&nbsp;zastrzeżeniach moich&nbsp;klientów. Czy&nbsp;byłby Pan skłonny odpowiedzieć na&nbsp;to pytanie.</em> I&nbsp;tu posypała się&nbsp;lawina. Andrzej Kantowski wiedział, co z&nbsp;nią zrobić. Już tak miał, że&nbsp;radził sobie w&nbsp;każdej sytuacji.</p>
<p>Opracował: Arkadiusz Dyl &#8211; Trener sprzedaży, certyfikowany Coach ICC</p>
<p>W następnym odcinku: „Liczy się&nbsp;tylko cena”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://peopleofprogress.pl/?feed=rss2&#038;p=2178</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
